Anita Uchańska - o języku niemieckim, korzyściach płynących z jego znajomości, zasięgu terytorialnym i dialektach.
Nie lubię niemieckiego i nie będę się go uczyć! - czy ta opinia nie brzmi dziwnie znajomo? Oczywiście, że tak! Przeważająca większość Polaków, zarówno młodych, jak i starszych podziela ten pogląd. Tak po prostu. Nieważne, że nie wiedzą nic o tym języku ani o kraju jego pochodzenia, oni po prostu nie chcą wiedzieć. Z godną podziwu konsekwencją nawet nie starają się spojrzeć przychylniej na naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy kojarzą się przede wszystkim z państwem socjalnym i porządkiem, ale także z nudą i nieprzyjemnie brzmiącą mową. Ci, którzy usiłują się jej nauczyć, muszą liczyć się z tym, ze prędzej czy później zostaną zapytani, dlaczego właściwie wybrali właśnie niemiecki?
Szorstki, ale potrzebny...
Przecież jest tyle innych języków, delikatniejszych, bardziej melodyjnych, dobrze wypadających zarówno w formie mówionej, jak i w piosenkach. A tu, jak na złość, niemiecki! To rzeczywiście idealny język do wydawania rozkazów, twardy, szorstki, szeleszczący...
A jednak jest w nim coś takiego, że człowiek szybko nabiera zainteresowania i zapał nie kończy się po pierwszych zajęciach. Bo tutaj wszystko jest inne - rzeczowniki pisanie wielką literą, rodzajniki, zaskakująco długie słowa. Ale nie tylko to - czy sceptycy wiedzą na przykład, że jest to język, którym posługuje się największy procent ludności Unii Europejskiej?
... popularny...
Poza Niemcami, Austrią, Liechtensteinem i Szwajcarią (dwie trzecie kraju) jest to język ojczysty dla mieszkańców włoskiego Południowego Tyrolu (także dwie trzecie prowincji) dla wschodnich kantonów Belgii oraz dla kilku nadgranicznych wiosek w duńskiej Południowej Jutlandii. Warto też zwrócić uwagę na Luksemburg, a także na francuską Alzację i Lotaryngię, gdzie miejscowa społeczność posługuje się kilkoma dialektami niemieckimi, a nawet podstawową wersją tego języka. Nie zapominajmy także o dosyć licznych mniejszościach niemieckich występujących w wielu państwach europejskich, będących pozostałością po burzliwych czasach obu wojen światowych. Pomimo akcji przesiedleńczych, również w latach 90. XX wieku, dość znaczne grupy pochodzenia niemieckiego utrzymują się w Polsce, Czechach, na Węgrzech, w Rumunii, Kazachstanie oraz Rosji.
... i wszechobecny
Mimo że Niemcy nie są nadzwyczajnie ruchliwym narodem, można natknąć się na ich potomków także poza Europą. Stany Zjednoczone jako tygiel narodów także nie są pozbawione swojej mniejszości niemieckiej, skoncentrowanej głównie w Północnej i Południowej Dakocie, Montanie, Indianie i Wisconsin. Ciekawostką jest to, że wspólnoty religijne, takie jak Amish i Hutterities używają również pewnej odmiany niemieckiego. Natomiast Brazylia stała się ojczyzną dlaliektu Riograndenser Hunsrückisch (stan Rio Grande do Sul), równocześnie jednak większość Brazylijczyków pochodzenia niemieckiego nie rozumie już mowy swoich przodków.
Niemiecką kolonię można odnaleźć również w Namibii. Inne kierunki emigracji to Kanada, Islandia, Argentyna, Paragwaj, Chile, Peru, Tajlandia oraz Australia. W Wenezueli rozwinęła się kolejna odmiana języka stosowana przez przybyszów z dalekich Niemiec - Alemán Coloneiro.
Co prawda minęły już te czasy, kiedy niemiecki był językiem powszechnie stosowanym, na przykład na większości europejskich i amerykańskich uniwersytetów. W latach 70. XIX wieku z powodzeniem zastąpił on łacinę w środowiskach akademickich, głównie za sprawą sukcesów na polu naukowym oraz jakości kształcenia w niemieckich szkołach wyższych. Pochodząca z tego okresu dokumentacja oraz wydawnictwa naukowe zostały sporządzone właśnie w tym języku. Dziś ta dominacja już praktycznie nie istnieje, rosnące znaczenie angielskiego odsunęło mowę Goethego w cień.
Drugi język internetu
Mimo to miłośnicy tego języka nie mają wielkich powodów do zmartwień. Nadal jest to drugi najpopularniejszy europejski język, wyprzedza on francuski nie tylko pod względem liczby uczących się, ale także jako język internetu. Oczywiście nigdy nie wygra z angielskim, w którym napisano 50% stron www, jednak ze swoimi 8% wyprzedza chociażby francuski (6%), japoński (5%) czy hiszpański (3%).
Hochdeutsch i nie tylko
No więc nie martwmy się, znajomość niemieckiego na pewno by nam nie zaszkodziła, a może nawet pomoże. Żaden wyjazd nie będzie nam straszny, gdy uzbrojeni w angielski i niemiecki wyruszymy w świat. Nie możemy jednak zapominać o tym, że nie wszyscy Niemcy mówią tak samo. Faktycznie, istnieje oficjalna, urzędowa wersja tego języka, zwana Hochdeutsch. Tego właśnie uczymy się na zajęciach. Pomiędzy ćwiczeniami gramatycznymi a zabawami językowymi możemy sobie zrobić przerwę także na zaznajomienie się z którymś z niemieckich dialektów. Porównywanie ich z językiem literackim może sprawić niezłą frajdę, jeszcze ciekawsze są programy telewizyjne lub radiowe nadawane w całości w jednym z dialektów.
Język naszych sąsiadów warto znać

Skoro już przekonaliśmy się, że niemiecki nie jest wcale taki nudny, jednolity i nieprzyjemny dla ucha, to zastanówmy się, czy nie byłoby warto znaleźć się w coraz większej grupie ludzi posługujących się nim. Z danych zebranych przez Instytut Goethego, instytucję promującą język i kulturę niemiecką za granicą, wynika, że u progu XXI wieku Rosja pobiła rekord w ilości słuchaczy uczęszczających na zajęcia języka niemieckiego (4.657.500). Polska zajęła zaszczytne drugie miejsce z liczbą 2.202.708 uczniów, kolejna była Francja z wynikiem 1.603.813. Na Ukrainie, w Czechach, na Węgrzech, w Kazachstanie, Holandii i nawet w USA, mimo że grupy miłośników tego języka są znaczne, w żadnym z tych krajów nie przekroczyły miliona słuchaczy.
Jak więc widać, największy udział ma tutaj American English, mimo że w Stanach Zjednoczonych nie ma jednego, federalnego, oficjalnego języka. Wybór pozostawał w gestii poszczególnych władz stanowych. W ten sposób amerykańską odmianę angielskiego przyjęło 27 stanów, natomiast w trzech kolejnych - Luizjanie, Hawajach oraz Nowym Meksyku język ten obowiązuje na równi odpowiednio z francuskim, hawajskim i hiszpańskim.
Uczmy się niemieckiego!
Pojawia się paradoks - Polacy utrzymują, że nie lubią niemieckiego, a jednocześnie tłumnie się go uczą! Może należałoby wyjaśnić sprawę raz na zawsze - język nie jest wcale taki zły, tak twierdzą jedynie ci, którzy niewiele mieli z nim do czynienia. Królują tu jeszcze uprzedzenia, związanie z niezbyt chwalebną historią, którą tworzyły Niemcy w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Ale nadszedł już chyba najwyższy czas, aby dać niemieckiemu szansę - pokonajmy stereotypy i spójrzmy nieco przychylniej na ten język. Ale uwaga, nauka wymaga systematyczności, samozaparcia i ćwiczeń, bo przecież Ordnung muss sein!